Nowe rozdziały 12.10 - 19.10.2014

Powitajmy oklaskami nowe rozdziały:


Rozdział XIV Nikt nam nie powiedział... II
Tłum. Cisza.
Ktoś zawołał, wydał rozkaz ostrym głosem i brama otworzyła się powoli, ociężale, jakby wcale nie miała ochoty się ruszać. Obok Nainy przecisnęła się dwójka małych dzieci, z entuzjazmem wypisanym na twarzy podniosły ręce w górę i zaczęły machać do wjeżdżających konno Zwiadowców. Ale poza dziećmi nikt się nie cieszył. Wszyscy stali jak na egzekucji, ze zmęczonymi minami, niektórzy wydawali się mieć nadzieję na coś, czego Naina nie rozumiała, lecz instynktownie wyczuwała, że to ma coś wspólnego z Tytanami.
-Ponuro, jak na pogrzebie. Co się dzieje, Malika?
-Ciszej, małpie dziecko. Obserwuj. To, co widzisz, to ludzka tragedia. - Starsza siostra nie odwróciła wzroku od jeźdźców, wolno przesuwała po nich oczami, widząc cierpienie na ich twarzach. Ktoś znów krzyknął, ale był to rozpaczliwy, kobiecy głos. Jakaś matka dowiedziała się o utracie dziecka, nie widząc go wśród przybyłych. Dzieci z radosnymi twarzami zbladły a ich uśmiechy zniknęły, gdy cisza, przerywana jedynie stukotem końskich kopyt, przedłużała się w nieskończoność. Powietrze stało w miejscu, upał wydawał się bezlitosny i sprawiał, że ludzie garbili się, przygnieceni ciężarem strat. Nienaturalna, martwa cisza zawłaszczała sobie ludzkie oddechy i nadzieje, nie dopuszczając bożej ingerencji nawet na milimetr.
Naina złapała siostrę za rękę i zacisnęła usta w wąską linię. Po raz kolejny widziała smutek i śmierć, nieodmiennie jednak nie dopuszczała do siebie myśli, że to dotyczy także jej niezwyciężonej, potężnej siostry, która w jej oczach urastała do rangi bogini. A bóstwa nie umierają nigdy.


Rozdział 3
"Hermiona szła korytarzem, gdy nagle usłyszała zza rogu czyjeś płaczliwe błagania przerywane szyderczymi okrzykami.
- Córka Voldemorta! Córka Voldemorta!
- Zostawcie mnie!
- Bo co, rzucisz na nas Cruciatusa?
Wynurzywszy się zza załomu korytarza, panna Granger dostrzegła dwóch uczniów w szatach ze złoto-czerwonymi emblematami, pastwiących się nad drobną jedenastolatką z warkoczykiem..."


Rozdział 7
"Jego prawe ramię krwawiło, przez co zabarwiło całkiem spory kawałek szarej koszulki. Wygrzebałam z apteczki nożyczki, a chwilę później przecięłam zakrwawiony materiał. Widok rozciętej skóry, wywołał u mnie zawroty głowy, ale skupiłam całą siłę woli, żeby je powstrzymać."


Rozdział 3 - Twój dotyk
- Nawet ładne. – Niespodziewanie odezwał się Brill, który powoli zaczął podchodzić do speszonej Tenshi. – Może cię wysłali, żebyś mi dała dzieci? – Ręcznik, którym był przepasany powoli zsunął się na kamienną posadzkę pokazując wszelkie okazałości fioletowowłosego. – Ups. – W jego głosie nie było słychać, ani trochę wstydu czy zażenowania. Obojętny wzrok Tsumi powędrował na obnażone genitalia chłopaka, który z niecierpliwością czekał na komentarz dziewczyny. – I… - Próbował ją pogonić.
- A… Przepraszam, ale nie przywiązuję uwagi do spraw małej wagi. Po prostu takie małe interesy mnie interesując – odpowiedziała mu spokojnym głosem.
- Prrryy. – Nagle całe śniadanie Angelo powiedziało na płaczącego ze śmiechu Genzai’a.
- Hahaha!!! – Wszyscy (oprócz Brilla) śmieli się w najlepsze, nie mogąc zdusić w sobie łez. Sam Anda, który był niemy lekko uśmiechnął się na oznakę, że słowa dziewczyny go rozbawiły.


Into dust, n #40
Alexander ze stoickim spokojem naciska na klamkę. Wejdzie tam z tarczą, albo na tarczy. Tudzież z drzwiami. Wiadomo. I tak źle, i tak niedobrze. Nic to. Całym swoim ciałem napiera na drewno. Niepotrzebnie. Drzwi ustępują bez jednego skrzypnięcia. Ale... cóż to? Zanim się obejrzy już stoi przyszpilony do ściany przez jakąś niewidzialną, złowrogą moc. Okazuje się, że strach smakuje dużo gorzej, niż oczekiwał. A adrenalina... o tej, to już w ogóle szkoda gadać. Ciśnienie podskakuje mu do dwustu, zimny pot oblewa ciało, a głos grzęźnie w gardle. Palce niewidzialnego nie tracą czasu. Przypominają mu o tym, że nie jest u siebie. Bez litości zaciskają się na jego szyi. Dozują odpowiedni poziom bólu. Oddech odciska swoje piętno na policzku. Nachalna bliskość budzi do życia obawę o przyszłość.
Och, nie.
Czyżbym pomylił mieszkania? 
- Ostrożnie, chłopcze. 
Ależ skądże znowu.

http://wild-forcee.blogspot.com/
Rozdział ósmy
[...] Na ramiona zarzuciła krwisty szlafrok i wyszła z łazienki kierując się prosto do swojego pokoju. Chwyciła za klamkę i pociągnęła drzwi w swoją stronę. Na skraju łóżka zobaczyła siedzącego mężczyznę o czarnych włosach, jasnej cerze i niebieskich, chłodnych, a zarazem nieziemsko pięknych oczach.
- Chciałem tylko sprawdzić, czy wszystko z Tobą w porządku - powiedział od razu, kiedy tylko weszła do pokoju i zrobiła zdezorientowaną minę.
- Jak widać wszystko ze mną jest okej i myślę, że powinieneś już iść. Jest późno, a ja dzisiejszymi nowinami jestem strasznie zmęczona - powiedziała oschle, choć nie chciała, aby to tak zabrzmiało...

pawlilandy.blogspot.com
Restauracja na końcu świata - część II
Emilia każdego dnia starała się dowiedzieć czegokolwiek w sprawie przyjaciela, znaleźć jakikolwiek ślad jego bytności. Na próżno. Usiłowała nająć najlepszych detektywów świata, jednak wszyscy byli nieosiągalni. Udało jej się spotkać raptem z dwoma sławami w tej dziedzinie. Szlafrok Holmz wymigał się i nie przyjął zlecenia, nawet gdy Mademoiselle rozbiła z wściekłości kryształową zastawę. Lewsford Lewliet natomiast, zacny Fordyjczyk, gdy tylko dojrzał ją w progu, kazał zamknąć drzwi, domyśliwszy się przedmiotu sprawy i temperamentu właścicielki.

http://uciekiniarka.blogspot.com/
Rozdział Piętnasty
"-Masz jakiś plan? – zapytałam
-Mamy dwa wyjścia. Uciec stąd ukradkiem we dwoje, albo wywołać rewolucję.
-Nie możemy ich tu zostawić – powiedziałam, myśląc o Kolu i Zefiranie.
-Miałem nadzieję, że to powiesz. Czyli czeka nas opracowanie szczegółowej strategii wyzwolenia miasta.
-Chcesz uratować wszystkich? – dopytuję, gdyż jestem zaskoczona tym pomysłem"
Trybiki ruszyły... jednak dobrymi chęciami wojny nikt nie wygra.

http://without-depending.blogspot.com/
10.
" Zaraz po przebudzeniu mogłam być na sto procent pewna tylko trzech rzeczy.Pierwsza: już dawno nie byłam tak skacowana.Jeszcze nie uniosłam głowy,a już wiedziałam,że kiedy to zrobię zaleje mnie fala mdłości.Druga: byłam na plaży,bo wszędzie; we włosach,między palcami,na brzuchu,w uszach; wszędzie miałam piasek i słyszałam jak fale oceanu uderzają o brzeg.I trzecia: Luke leżał obok mnie pogrążony w głębokim śnie i nie mam pojęcia do czego doszło między nami zeszłej nocy. "

http://dark-always-look-at-you.blogspot.com/
Bez Granic, Bez Odpowiedzi
"Damon uśmiechnął się pod nosem i delikatnie pogładził ją po policzku.
- Spokojnie skarbie, wiem, że jesteś głodna- powiedział- musieliśmy cię trochę zagłodzić, ale spójrz na to z innej strony- teraz możesz jeść do woli i nie martwić się o figurę!
Elena nie mogła powstrzymać śmiechu na te słowa, ale pech chciał, że usta miała pełne krwi i część jej posiłku po prostu wypłynęła kącikami, plamiąc jej brodę na brunatno. Dziewczyna uśmiechnęła się przepraszająco, ale wampir tylko pokręcił na to głową i zaczął ją wycierać, stopniowo przybliżając się do niej coraz bardziej. Zamarli tak na dobrą sekundę, ledwie centymetry od swoich ust. On wciąż gładził ją po twarzy, choć już dawno otarł z niej krew a ona nie mogła przestać wpatrywać się w jego usta, które wręcz urosły w jej oczach. Damon przybliżył się powoli, powolutku i już ich wargi miały zatopić się w pocałunku, gdy...
- Co działo się przez ten tydzień?- spytała Elena na jednym wdechu, wprost w jego usta. Damon zamarł i przymknął powieki, licząc w myślach do dziesięciu, po czym odsunął się od niej i z lubieżnym uśmiechem, patrząc jej prosto w oczy, oblizał palce, wciąż brudne od krwi, którą wytarł z jej twarzy. Elena głośno przełknęła ślinę, ale choć serce tłukło jej się w piersi i on na sto procent to słyszał nie odwróciła wzroku."

http://opowiadanie-z-mojej-wyobrazni.blogspot.com
Tęskniłem za tym. 
opis: Rozmawialiśmy o dawnych czasach, jak było wtedy wspaniale.
-tęskniłem za tym -przyznał Antek, ale z taką jakąś niepewnością.
Zbliżył swoją rękę do mojej, która leżała spokojnie na stoliku i dotkną jej. Ja odruchowo przyciągnęłam swoją rękę do siebie. Nie wiem dlaczego to zrobiłam, ale odłożyłam ją na swoje miejsce.

http://archangel-and-angel.blogspot.com/
Rozdział 14
Zamykam oczy, czuję ukłucie w sercu z powodu bezsilności. Wzdycham, unoszę powieki i patrzę jak ostrze przebija serce.
- Jeżeli kiedyś się zakochasz, czeka cię o wiele gorsza kara - mówi ledwo słyszalnym głosem.
A potem jego bezwładne ciało opada na ziemię w kałuży krwi.
Kręcę głową.
Co za ironia losu. Być Archaniołem, Naznaczonym i Aniołem Stróżem.

ostatnitaniec.blogspot.com
Rozdział I Księga III
W końcu i dziecko zostało pokonane. Hacząc drobną nóżką o konar, potknęło się, lądując między stertą liści. Ta chwilowa przerwa, była jak impuls dla niej. Ból, zgromadzony przy każdej ranie, ujawnił się. Dziecko krzyknęło, wiedząc, że to coś i tak zna już jej położenie. Kropelki zaczęły spływać po jej twarzy, zostawiając po sobie słony ślad. Dziewczynka przewróciła się na plecy, chowając się za drzewem. Resztkami sił nadal walczyła.
Szloch ugrzązł jej w gardle, gdy poczuła wbijające się pazury w jej małym ramieniu. Skóra została przecięta, a czerwona ciecz wydostała się na zewnątrz.
Stwór zarechotał.
- Lea!- czyiś krzyk dał jej nadzieję na ratunek. Ktoś się o nią upomniał i mógł jej pomóc.- Lea!- stwór słysząc po raz kolejny jej imię, zasyczał ze wściekłości i uciekł, zostawiając ranne dziecko. Zniknął w bezgranicznej ciemności, z której się narodził.

pat-czyli-ognistowlosa.blogspot.com
Rozdział XXXI
- A co tak dokładnie zobaczyłeś? – Chciałam wiedzieć.
- Hm… Ktoś w środku nocy wyszedł na korytarz przed swoją komnatę i znalazł leżącą pod drzwiami jakąś postać. Nie mogłem nawet rozpoznać płci, bo były to rozmazane cienie. Później ta pierwsza osoba pochyliła się nad tą leżącą i zobaczyła, że ona nie żyje. – Z twarzy odpłynęła mi cała krew i zaczęłam drżeć, ale Ramalan nic nie zauważył. Opowiadał dalej. – Później światło padło na twarz tej martwej kobiety. To była Ella, jedna z kucharek. – Przełknął ślinę. Drugiej osoby nie rozpoznałem. Szybko schowała się z powrotem do swojego pokoju i tu wizja się urwała.

1 komentarz:

Szablon