Tekst

KO to miejsce w sieci zrzeszające autorów wszelkich opowiadań, blogów poetyckich itp. Poszukujesz sposobu, dzięki któremu twoje dzieło zaistnieje wśród innych? Zgłoś się wybierając odpowiednią kategorię, oraz zamieszczając opis historii, którą tworzysz. Odkryj przed innymi swój, wyimaginowany świat.

Nowe Rozdziały #6 (16.08.2016)

Miło nam poinformować, że do Waszej dyspozycji są kolejne rozdziały.
Życzymy miłej lektury :)

Nowa organizacja KO: W każdym poście "Nowe Rozdziały" będzie zamieszczonych maksymalnie 10 rozdziałów.



Rozdział 9.
Przeprowadzając się do Sydney ułatwiłaś mi tylko zadanie. Mogłam prowadzić grę, w której byłaś kolejną zabawką. Paradoksem było to, że czułam jakbym ponawiała historię, którą dzieliłam z Shannon. Jesteście jak dwie krople wody. Jednak coś was różni. Każda z was ma Dwie Twarze, a ty nawet zgrywając anioła, jesteś najgorszym wcieleniem zła. Macie to zapisane w genach, diabelska krew płynie w waszych żyłach, zatruwając wasz umysł i duszę. Jesteście zepsute, a ja nie lubię bawić się uszkodzonymi zabawkami.


Tajemnica Miłości
 – Wybierajcie – zagrzmiała ostro, błądząc po pokoju niewidzącymi oczami.
Służąca stojąca najbliżej pierwsza odgadła, co się święci. Rychło upadła przed panią Lan Long, ze złożonymi rękoma i łzami w oczach błagając:
– Pani, oszczędź mnie, ja mam męża!
– Ja narzeczonego! – zawołała w ślad za nią koleżanka.
Kimiko odwróciła głowę, bała się bowiem, że sama wybuchnie płaczem i wycofa się z umowy.
– Do szeregu! – warknęła, podnosząc wysoko bambusowy pręt i wymierzając na oślep parę razów nieszczęsnej kobiecie. – A niech któraś z was spróbuje się poskarżyć nauczycielce, innym wojownikom albo cesarzowi, spalę ją żywcem! – Dla podkreślenia rangi tej groźby, zmanipulowała płomieniami świec, zmuszając je do nagłego wzrostu.


4.Somebody called me crazy long ago
 Zbliżała się 18, jednak dzień nie był zbyt słoneczny i już robiło się ciemno. Zachmurzone niebo pokrywało cały sufit świata.
 Będąc znudzoną, zadzwoniłam do przyjaciółki. Czas dłużył się niemiłosiernie.
 - Cześć Ally, tu Hope - powiedziałam, przerywając ciszę panującą w busie.
 - No, siemka. Co tam?
 - Słuchaj, przepraszam za to jak cie potraktowałam pod szkołą. Może wynagrodzę ci to dziś wieczór?
 - Co masz na myśli, wredna irytująca suko? - Spytała Ally, z sarkazmem.
 - Mam na myśli imprezę. Musiałabyś wpaść do Chrisa - powiedziałam, spodziewając się zmiany jej nastawienia do mnie.
 - Wiesz... - Ally zamilkła, jednak aj wiedziałam co powie - Wiesz, że go nie lubię.
 Tak, wiem to. Ona jest normalną dziewczyną, a większość moich znajomych to ludzie spod ciemnej gwiazdy.
 - Daj spokój, idiotko... Jest na prawdę spoko. I przystojny... - pod koniec zdania zmieniłam ton, licząc że to ją przekona.
 - Zastanowię się, Hope. Nie zdziw się jeśli odmówię - powiedziała dość zdecydowanie.
 - Ehh... Za dwie godziny pod domem Chrisa - Zakończyłam połączenie, mając grymas na twarzy.


Wierni towarzysze Strzały 6
Felicity leżąca nieprzytomnie od jakiegoś czasu powoli odzyskiwała świadomość. Usłyszała jakieś hałasy i po omacku zaczęła wstawać, z oddali sączyło się blade światło, więc postanowiła tam podejść. Może to było nierozsądne z jej strony, ale nie mogła bezczynnie czekać na pewną śmierć z rąk tej psychopatki. Odeszła kilka kroków i nagle ujrzała Helenę celującą z kuszy prosto w plecy Arrow'a. Nie miała czasu do stracenia, gdyby krzyknęła, Oliver zareagowałby w mgnieniu oka, ale Łowczyni już trzymała go na muszce. Panna Smoak nie miała wyboru. Zrobiła krok, stając na linii ostrzału. Przez ułamek sekundy pomyślała gdzie jest Diggle, ale szybko oprzytomniała. Dziwne... Nie czuła bólu, tylko mocne uderzenie.


Chapter 1.9
 "— I co o nich myślisz? Oprócz tego, że trochę sztywno było, ale nie ma co się dziwić, nie znamy się — zaczął Sam siadając obok brata na kanapie.
Dean przyjrzał się bratu, po czym wstał. Słychać było ciche westchnięcie dobiegające z jego ust. Oparł się o oparcie kanapy, przeniósł wzrok na Sam'a.
— Nie mam pojęcia, wydają się normalną rodziną, nie? I widać, że Davina jest tam szczęśliwa, ale jednak coś nie daje mi spokoju, Sam... — powiedział ochrypłym głosem.
Młodszy Winchester posłał mu pytające spojrzenie. Ten jednak nic nie opowiedział, sam nie wiedział co go tak w lekkim stopniu zadręcza. Dzięki wcześniejszych rozmowach z Castiel'em na temat rodziny Salvatore, nabrał podejrzeń. Jednak wczoraj, widząc na własne oczy jak traktują Davinę i samych siebie, i jak ona czuje się pomiędzy nimi, te podejrzenia zniknęły. Pozostała w nim tylko mała niechęć do Damon'a.
— Jak dla mnie oni są podejrzani — odezwał się, po chwili milczenia Sam."


Rozdział V
Samochód sunie ulicami Sztokholmu. Korki powoli się rozluźniają. Dobija 18:00. Spóźnię się. Nienawidzę jak ktoś musi na mnie czekać. Ciekawe co on teraz robi? Zaraz co mnie to obchodzi.
Kilka minut późnej samochód podjeżdża pod Master Training. Wciągam kaptur na głowę. Mam nadzieję, że nikt mnie nie rozpozna. Ochrona zostaje w samochodzie. Kiedy tylko wysiadam samochód z SAPO w środku odjeżdża. Dzisiaj będziemy sami.


9. You, Bullet. You are my everithing
- Bullet... – powiedziała – Czasami chciałabym żebyś z tym skończył.
- Ja też – powiedziałem obojętnie – Ale się nie da.
Przytuliła się do mnie.
- A jakbyśmy tak zniknęli? Na zawsze? Przecież możemy.
Odetchnąłem.
- Ale Leo, ja mam tu rodzinę – powiedziałem patrząc jej głęboko w oczy – Nie mogę, nawet jeśli bardzo bym chciał.
Wyszła bez słowa do kuchni. Gapiłem się na jej dupę.
Myła naczynia kiedy wszedłem i objąłem ją od tyłu.
- Naprawdę nie możemy – szepnąłem jej do ucha i złożyłem pocałunek na karku – Ty też masz tu rodzine. I całe życie.
Odwróciła sie.
- Ale ty, ty Bullet jesteś dla mnie wszystkim – powiedziała, całując moje usta.
Objąłem ją i posadziłem na blacie. Wtuliłem głowę w jej cycki. Myśli w mojej głowie się biły. Moglibyśmy uciec... ale to ja jestem za słaby żeby zostawić bliskich.
- Kocham cie, jesteś najseksowniejszą laską jaką widziałem – powiedziałem, ciągnąc zębami jej crop top. Odsłoniłem jej ciemny stanik.
- Co ty wyprawiasz? – zaśmiała się. Chyba dotyk mojego podbródka na jej piersiach ją onieśmiela.
- Kocham cie – powiedziałem całując jej cycki i czując jak ciśnienie mi wzrasta.


Rozdział 6
 - Jesteś niesamowita - usłyszała za sobą głos Toma, gdy szli po zajęciach w stronę wieży Gryffindoru.
- Zdaje ci się - czarnowłosa zwolniła krok po to aby Smith mógł dotrzymać jej tempa.
- Teraz wierzę, że możesz pokonać Malfoy'a w eliksirach, a może nawet nie tylko w nich - uśmiechnął się szeroko.
- Jak ty to zrobiłaś? - usłyszeli za sobą głos, a później było słychać kroki Harrego Pottera.
- Normalnie uwarzyłam wywar. - odpowiedziała już lekko zdenerwowana dziewczyna.
Nie chciała, aby teraz wszyscy myśleli, że jest kujonką i jest najlepsza we wszystkim co robi. Zawsze interesowała się eliksirami od najmłodszych lat, a to, że mogła również dopiec swojemu dawnemu przyjacielowi, to była tylko czysta satysfakcja.
- To było fenomenalne, rzadko to przyznaje, w sumie nigdy, ale był ktoś lepszy ode mnie, a w tej dziedzinie kłaniam się tobie, jesteś wyjątkowa! - Hermiona Granger wielkimi oczami wpatrywała się w dziewczynę, która szła zerkając na wszystkich grobową miną.


Rozdział 11 - Nowy rok szkolny
Pomieszczenie było bardzo ubogie i małe. Posiadało jedynie łóżko i kibel, który z resztą nie był najczystszy. Ściany zbudowane zostały z cegły o kolorze popielatym. Na nie najnowszych kratach celi widoczna była rdza. Od czasu do czasu po podłożu przebiegała mała, szara mysz.
Na łożu siedział chłopak, ubrany w brudny podkoszulek i podarte dżinsy. Jego włosy były niebieskie i rozczochrane. Jego głowa opierała się o chłodną ścianę, a wzrok wpatrywał w sufit, na którym widniała nieduża pleśń w wszystkich jego rogach.
Przez umysł Jellala przelatywało mnóstwo myśli. Myślał o Erzie, o tym, że znów przeszedł na drogę przestępstwa. Gdy wyjdzie już z więzienia, czyli za jakiś rok, na pewno znów zacznie odpokutować za swoje grzechy.
Nagle Jellal usłyszał kroki stąpające po kafelkowej podłodze. Gdy kroki ustały, spojrzał w stronę krat. Ujrzał w nich policjanta w rozpiętym mundurze. Był to ten sam policjant, który stał przy nim i Erzie, kiedy rozmawiali.
— Jellal Fernades. Mam propozycję...


 Rozdział 2
 - Duch z Warm Springs - przeczytała tytuł na głos i lekko się skrzywiła.
Pewnie kolejne dzieje i historie Indian, których miała od groma w rzeczach ojca.
- Dziękuję, ale to bardziej książka dla mojego ojca - uśmiechnęła się blado.
- Nie, nie, nie. Twój ojciec nie może jej przeczytać - powiedziała poważnie kobieta, a dziewczyna spojrzała na nią niepewnie. - To jest tylko dla naszych braci i sióstr.
Sam znowu się zirytowała. Odłożyła książkę na biurko i parła się o blat patrząc na kobietę poważnie.
- Ale ja nie jestem..
- Kochana - przerwała jej klepiąc ją pod dłoni - Swój swego zawsze pozna. Nie uciekaj przed tym kim naprawdę jesteś, bo i tak nie dasz rady.

Zmiany

Witajcie Kochani !



Blog w najbliższym czasie będzie przechodził modernizację.
Pojawi się nowe menu, a także nowy szablon.
Mamy nadzieję, że wprowadzone zmiany okażą się równie satysfakcjonujące.

Załoga KO